Barbara Makowiecka "Romans z kortami w tle"


 


Wimbledon. Wielki tenis i wielkie pieniądze. Dwoje młodych tenisistów – Inka i Andreas – i ich pierwsze szalone, namiętne spotkanie. Czy było również ostatnie? Tajemnice rodzinne i osobiste w morzu emocji, gdzie miłość przenika nienawiść, a walkę na korcie walka o prawo do… szczęścia? Czy młodzi ludzie uporają się ze swoimi demonami i odnajdą siebie? Czy nauczą się wybaczać?(...)

źródło opisu: Opis wydawcy
źródło okładki: www.lubimyczytac.pl



Moja opinia:
 
Jak wiecie, uwielbiam tenis 
❤️
Uwielbiam oglądać mecze, wywiady ze sportowcami, itd.
❤️
Kocham też książki o tenisie…
❤️

„Romans z kortami w tle” autorstwa Pani Barbary Makowieckiej, jest kolejną jaką przeczytałam…
Jakie wywarła na mnie wrażenie?
Zapraszam do zapoznania się z moją opinią…
 
Główną bohaterką powieści jest Inka, młoda reprezentantka Polski.
Gdy spotykamy ją po raz pierwszy, właśnie wygrywa eliminacje do Wimbledonu…
Po dłuższej przerwie, związanej z ciążą, wraca ona bowiem do zawodowego sportu.
3 lata wcześniej, dziewczyna miała jednorazowe, „bliższe spotkanie” ze swoim idolem Adreasem.
Wynikiem tego spotkania jest mały Jędruś(podobieństwo imion nieprzypadkowe, jak sądzę)
Niestety, jego sławny tatuś nie wie o jego istnieniu.
Inka nie powiadomiła go bowiem o potomku…
 
I tu po raz pierwszy, poczułam antypatię w stosunku do głównej bohaterki.
Zachowała się w moim odczuciu bardzo egoistycznie.
Co nią kierowało?
 
Jędrusia wychowuje głównie jego babcia, gdyż mama jeździ po turniejach(i tu kolejny dowód egoizmu Inki)…
 
Gdy Andreas dowiaduje się o istnieniu chłopca, postanawia walczyć o niego…
Robi to w dużej mierze, pod wpływem swego ojca i jednocześnie drugiego trenera…
To otwiera oczy Ince, która też zaczyna walczyć o synka?
Jaki będzie finał owej „walki”.?
 
Jednocześnie Inka nadal za ojcem swego dziecka, w moim odczuciu, „gania” i zachęca go do bliskich kontaktów, z czego ten chętnie korzysta…
 
Gdy wszystko zaczyna iść w dobrą stronę, historia zdaje się powtarzać…
Czytając to, pomyślałam: „Ta dziewczyna nie uczy  się na własnych błędach”…
Ale pamiętajmy, ja Inki nie polubiłam…
Co takiego tym razem wydarzyło się w życiu tej dziewczyny?
 
Tego wszystkiego dowiecie się czytając „Roman z kortami w tle”…
I owo „… w tle” jest tu, w mojej ocenie kluczowe.
Tenisa w tej książce bowiem ciut mało, ale romansu(a raczej erotyku) mamy pod dostatkiem…
 
Książka napisana fajnym stylem.
Wprowadzać jednak może nieco fałszywy obraz tego środowiska…
Andreas jawić się może po lekturze tej książki, jako lekkoduch i bawidamek…
Natomiast Inka… Ech.. nie słyszałam o tenisistce mającej tak mało oleju w głowie …
 
Dla mnie najlepszą powieścią o tenisistach pozostaje „Carrie Soto powraca”, pióra Taylor Jenkins Reid…
Książki „Romans z kortami w tle”, nie można nawet z nią porównywać.
Zaznaczam, że jest to moja, subiektywna opinia, niemająca na celu urażenia, kogokolwiek….
 
❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️

Kliknij, aby przeczytać również na temat innych książkach o tematyce tenisowej:

Taylor Jenkins Reid:

Carrie Soto powraca

Nora Roberts:


❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️ ❤️


Jeśli podoba Ci się ten post:
Proszę zostaw swój ślad, w postaci, komentarza, udostępnienia,  bądź kliknij na  suppi.pl/taka-jest-agata  i postaw mi kawkę 😊

Komentarze