Szukając ulgi w cierpieniu, trafił do piekła.
Sebastian Keller dołączył do sekty Niebo, wierząc, że znajdzie w niej uzdrowienie, spokój i sens życia. W zborze stopniowo tracił własną tożsamość(...)(...)Brutalnie szczera opowieść Sebastiana Kellera nie kończy się w chwili jego ucieczki z sekty. Autor opisuje traumę, która odcisnęła piętno na całym jego życiu, i trwającą latami walkę o siebie. Jego historia stała się inspiracją dla twórców serialu „Niebo. Rok w piekle”, dostępnego na platformie HBO Max.(...)
źródło opisu: Opis wydawcy
źródło okładki: www.lubimyczytac.pl
Moja opinia:
Dziś premiera nowego serialu „Niebo. Rok w piekle.”
Czy książka, na podstawie której został nakręcony, zachęca do jego obejrzenia?
Zapraszam do zapoznania się z moją opinią….
Sekta… brzmi tajemniczo i złowrogo…
Jednak tego typu organizacje mamią przyszłych członków przyjaźnią i opieką…
Podobnie było w przypadku bohatera powyższej autobiografii…
Sebastian, był młodym chłopakiem, jego życie dopiero się zaczynało…
Był studentem/uczniem studium aktorskiego, zawierał przyjaźnie, wchodził w swoje pierwsze związki.
Niestety, zawsze był słabego zdrowia.
Cierpiał na różnorakie dolegliwości, nad którymi często lekarze rozkładali ręce.
Pierwszy raz trafił do Bogdana K, podającego się z bioenergoterapeutę i uzdrowiciela, za sprawą swojej matki…
Później kilka razy wraca do niego sam.. aż w końcu po namowach przenosi się do siedziby „Nieba” na stałe…
Na początku czuł akceptację, wsparcie i miłość całej grupy.
Poczuł się też lepiej fizycznie, w wyniku „leczenia”, które zaordynował mu szef owego zgromadzenia.
Następnie zaczęły się jednak wymagania…
Sebastian sam chodził leczyć ludzi, często z chorób które sam wymyślał i wmawiał innym, strasząc ich jednocześnie.
W ten sposób werbowano nowych członków „Nieba”.
Strach jest bowiem ogromną siłą i jesteśmy w stanie zrobić wszystko by uniknąć tego, czego się boimy(jak np. ciężka choroba)…
A Bogdan Kacmajor „leczył” ludzi z najcięższych dolegliwości, tłumacząc im, że nie potrzebują medycyny konwencjonalnej, z której często rezygnowali, ryzykując swoje zdrowie a nawet życie.
Niestety, jest to sposób działania wielu „uzdrowicieli”, często wyciągających od ciężko chorych ludzi, nie tylko ciężkie pieniądze, ale i resztki zdrowia…
Co pewien czas, dowiadujemy się o takich cudotwórcach z doniesień medialnych….
Kolejnymi zmianami, z którymi Sebastian zetknął się będąc w zborze były zmiany imion oraz kojarzenie małżeństw między osobami do niego należącymi.
Chłopak poznał swoją żonę, Anetę, podczas działalności grupy…
Ich nowe, pasujące do siebie imiona, to Zawsze(Sebastian) i Uśmiech(Aneta)…
Guru(Bogdan) miał na imię Nie, a jego żona(Grażyna)- Bo, razem tworzyli więc „NieBo”…
Jedno z „imion” głównego bohatera, które zapamiętałam to „Extra Mocne”.
Cześć imion nadawanych w zborze brzmiało jak dla gwiazd TikToka, np. „Windą do nieba”.
Poddani szefa grupy, bo tak nazwałabym osoby w niego zapatrzone, potrafili nawet dla niego kraść, choć kradzieżą tego nie nazywali…
Inne obostrzenia to, jedzenie tylko roślin, wyzbycie się swoich rzeczy…
Wpływ tego zgromadzenia na ludzi w nim przebywających, przypomina „Gotowanie Żaby”.
Syndrom Gotowanej Żaby, polega na stopniowym pogarszaniu jej warunków(podwyższaniu temperatury), na tyle wolno by nie zauważała momentu, gdy owa temperatura zagraża jej życiu.
Powoduje to, że nie może uciec przed niebezpieczeństwem.
Sebastianowi Kellerowi jednak udało się opuścić piekło jakim było „Niebo”.
W jaki sposób?
Jaki wpływ, na jego życie, miały doświadczenia związane z pobytem w tej sekcie?
Tego dowiecie się czytając jego książkę…
Czy lektura zachęciła mnie ona do obejrzenia serialu?
Jak najbardziej!
Zrobię to jednak, dopiero, gdy całość serialu będzie dostępna…
Nie lubię bowiem czekać na kolejną część historii, która mnie interesuje…
(A wcześniej mam ukochane Australian Open 😉)
Lektura „Nieba”, przypomniała mi książkę „Świadek”, którą czytałam jakiś czas temu.
Obie serdecznie polecam…
Dziś premiera nowego serialu „Niebo. Rok w piekle.”
Czy książka, na podstawie której został nakręcony, zachęca do jego obejrzenia?
Zapraszam do zapoznania się z moją opinią….
Sekta… brzmi tajemniczo i złowrogo…
Jednak tego typu organizacje mamią przyszłych członków przyjaźnią i opieką…
Podobnie było w przypadku bohatera powyższej autobiografii…
Sebastian, był młodym chłopakiem, jego życie dopiero się zaczynało…
Był studentem/uczniem studium aktorskiego, zawierał przyjaźnie, wchodził w swoje pierwsze związki.
Niestety, zawsze był słabego zdrowia.
Cierpiał na różnorakie dolegliwości, nad którymi często lekarze rozkładali ręce.
Pierwszy raz trafił do Bogdana K, podającego się z bioenergoterapeutę i uzdrowiciela, za sprawą swojej matki…
Później kilka razy wraca do niego sam.. aż w końcu po namowach przenosi się do siedziby „Nieba” na stałe…
Na początku czuł akceptację, wsparcie i miłość całej grupy.
Poczuł się też lepiej fizycznie, w wyniku „leczenia”, które zaordynował mu szef owego zgromadzenia.
Następnie zaczęły się jednak wymagania…
Sebastian sam chodził leczyć ludzi, często z chorób które sam wymyślał i wmawiał innym, strasząc ich jednocześnie.
W ten sposób werbowano nowych członków „Nieba”.
Strach jest bowiem ogromną siłą i jesteśmy w stanie zrobić wszystko by uniknąć tego, czego się boimy(jak np. ciężka choroba)…
A Bogdan Kacmajor „leczył” ludzi z najcięższych dolegliwości, tłumacząc im, że nie potrzebują medycyny konwencjonalnej, z której często rezygnowali, ryzykując swoje zdrowie a nawet życie.
Niestety, jest to sposób działania wielu „uzdrowicieli”, często wyciągających od ciężko chorych ludzi, nie tylko ciężkie pieniądze, ale i resztki zdrowia…
Co pewien czas, dowiadujemy się o takich cudotwórcach z doniesień medialnych….
Kolejnymi zmianami, z którymi Sebastian zetknął się będąc w zborze były zmiany imion oraz kojarzenie małżeństw między osobami do niego należącymi.
Chłopak poznał swoją żonę, Anetę, podczas działalności grupy…
Ich nowe, pasujące do siebie imiona, to Zawsze(Sebastian) i Uśmiech(Aneta)…
Guru(Bogdan) miał na imię Nie, a jego żona(Grażyna)- Bo, razem tworzyli więc „NieBo”…
Jedno z „imion” głównego bohatera, które zapamiętałam to „Extra Mocne”.
Cześć imion nadawanych w zborze brzmiało jak dla gwiazd TikToka, np. „Windą do nieba”.
Poddani szefa grupy, bo tak nazwałabym osoby w niego zapatrzone, potrafili nawet dla niego kraść, choć kradzieżą tego nie nazywali…
Inne obostrzenia to, jedzenie tylko roślin, wyzbycie się swoich rzeczy…
Wpływ tego zgromadzenia na ludzi w nim przebywających, przypomina „Gotowanie Żaby”.
Syndrom Gotowanej Żaby, polega na stopniowym pogarszaniu jej warunków(podwyższaniu temperatury), na tyle wolno by nie zauważała momentu, gdy owa temperatura zagraża jej życiu.
Powoduje to, że nie może uciec przed niebezpieczeństwem.
Sebastianowi Kellerowi jednak udało się opuścić piekło jakim było „Niebo”.
W jaki sposób?
Jaki wpływ, na jego życie, miały doświadczenia związane z pobytem w tej sekcie?
Tego dowiecie się czytając jego książkę…
Czy lektura zachęciła mnie ona do obejrzenia serialu?
Jak najbardziej!
Zrobię to jednak, dopiero, gdy całość serialu będzie dostępna…
Nie lubię bowiem czekać na kolejną część historii, która mnie interesuje…
(A wcześniej mam ukochane Australian Open 😉)
Lektura „Nieba”, przypomniała mi książkę „Świadek”, którą czytałam jakiś czas temu.
Obie serdecznie polecam…
*******
Kliknij, aby przeczytać również:
Komentarze
Prześlij komentarz